|
|
|
|
|
|
życie towarzyskie i uczuciowe
Spotkałam dwóch chłopaków mówiących po polsku w lobby jak się czekowałam. Zastanawiali się gdzie tu na piwo. Na co ja, że jakie piwo, spać trzeba (tak to był jeden z tych dni kiedy jestem mistrzynią nawiązywania kontaktów). No to chłopaki do mnie. To chodź z nami. Nie mogłam odmówić. Polazłam. Było zabawnie. Okazało się, że z Polski, ale w Pradze mieszkają. No to naturalne pytanie dlaczego. Więc pytam. Na co jeden odpowiada, że za mężem przyjechał. I to nie był żat, tak jak ja sobie z K. zartuję. Jedyne co mnie zdziwiło to to, że bez krępacji żadnej to powiedział. Może Czechy są już bardziej wyzwolone? Ale bardzo mnie to zachwyciło. Oczywiście nie drgnęła mi nawet powieka ;-) 2012-05-22 18:55:33 skomentuj (1) frajer Nie wiem co ze sobą zrobić. Jest mi chujowo. Wczoraj podjęłam ciężką decyzję. Odwołuję urlop (miałam lecieć do Sztokholmu i Tallinna), nie biegnę połówki w Helsinkach, wracam do Warszawy, idę do lekarza i leczę się. Nie mogłam się przez cały dzień zdecydować, już nawet byłam zdecydowana lecieć, ubezpieczenie kupiłam. A wieczorem znowu zmiana, kupuję bilet do Wawy. Kupiłam i poleciałam i jestem. Poszłam do lekarza, okazało się że dawka antybiotyku, którą lekarka w Helsinkach mi zapodała jest za mała, więc została zwiększona, do tego jakieś dodatkowe piguły i tydzień L4. Który to już raz taka akcja? Przecież ostatnio choruję jak przedszkolak. Co 2 tygodnie. A tym razem drogo mnie to kosztowało, bilety koło 800 PLN i opłata startowa 70 E. Ponad 1100. Ale z drugiej strony nie było innego wyjścia, bo jakbym zrobiła sobie te wakacje, może pobiegła, a może nie i nie daj Boże wróciła znowu chora, to przecież by mi łeb przetrącili w pracy. Ledwo wróciłam z urlopu, popracowałam 2 dni, 2 dni zwolnienia, dzień pracy, tydzień urlopu i znowu zwolnienie. Na to nie mogłam sobie pozwolić. Teraz bedę kiblować w Warszawie w długi majowy weekend jak jakiś frajer. 2012-04-27 20:04:22 skomentuj (3) koty pierwsze koty za płoty 2012-04-22 23:21:53 skomentuj (0) Wakacje, znowu są wakacje W końcu. Wakacje. Tydzień na nartach. Z bananową warszawską młodzieżą w prawdzie, ale może trafią się jakieś wyjaki. Na to szczerze liczę. Potrzebuję wyrwać się, zapomnieć, szczerze pośmiać, bez uważania na to co mówię i robię, bez podkładania. Staram się by zawsze tak było, ale czasami warunki temu nie sprzyjają. Chociaż obecnie nie mogę za bardzo narzekać, ale mimo wszystko. Zmiana środowiska na jakiś czas dobrze mi zrobi. Może coś się przełamie. PS. Wczoraj usłyszałam, że jestem najbardziej ekscentryczną kobietą na świecie. Uważam to za komplement, chyba też taki był zamiar autora. Z drugiej strony całkiem niedawno od kogoś innego usłyszałam, że mam jakiś problem i nie jestem normalna. Ktoś kto kilka dni przed tem mówił, że jestem szalona.... 2012-04-13 21:39:29 skomentuj (0) |
•Księga•
|